sobota, 8 sierpnia 2015

Rozdział 3



Rozdział 3
„Nie za wszystko da się przeprosić, ale wszystko można wybaczyć. Nie wszystko można naprawić, ale wszystko można zacząć od nowa.”
-Cześć siostra
Stałam jak bym miała nogi w cemencie. Jak bym nie mogła ich ruszyć bo są takie ciężkie. Nie wiedziałam, co się dzieje. Jak on mnie tu znalazł? Skąd on wiedział gdzie ja mieszkam? O co tu kuźwa chodzi!! Milion pytań na sekundę a odpowiedzi brak.
-Co ty tu robisz? – Zadałam chyba najgłupszą rzecz, jaką można zadać w tej chwili
-hmm stoję? Mogę wejść? Chciałbym porozmawiać- Spojrzał na mnie a w jego oczach widać było ból…
-Tak wchodź.- Wpuściłam go przodem i zauważyłam, że się rozgląda po mieszkaniu – przepraszam za bałagan, ale robiłyśmy z Aną gofry – na samo wspomnienie zachichotałam.
-emm spoko, nic nie szkodzi- uśmiechnął się a ja gestem ręki wskazałam, aby usiadł na kanapie
- Chcesz się czegoś napić?- Kulturalnie zapytałam jak na gospodarza przystało.
-Jeśli masz to jakąś wodę albo coś takiego – Puścił mi oczko. Widziałam, że się na coś zbiera, ale nie wiedziałam, na co. Nie wiem czy powinnam się bać czy też nie.
Kiedy nalałam nam do szklanek coli i zaczęłam iść w kierunku pokoju dostrzegłam na schodach postać mojej przyjaciółki i wiedziałam że to się skończy komicznie
-Ty tępa dzido! Co ty zrobiłaś z moją ulubioną sukienką!?- Zbiegła na dół czerwona ze złości, z malutką sukienka i … w samej bieliźnie hahahahaha wściekła zaczęła kierować się w moją stronę nie zauważając nawet mojego brata . Kiedy podeszła do mnie zapytała
-Na kanapie siedzi jakiś koleś a ja jestem w samej bieliźnie prawda?
-Yep – zaczęłam się pokładać ze śmiechu. Ja przez nią zwariuje.
Ana powolnym krokiem odwróciła się w stronę mojego brata który miał już rumieńce na twarzy i starał się patrzeć wszędzie byle nie na moją nagą, hmmm prawie nagą przyjaciółkę. Kiepsko mu to wychodziło no, ale okay. Kiedy Ana zauważyła kim jest ten koleś jej twarz diametralnie zmieniła swój wyraz. Była w szoku.
-Co ty tu robisz?
-Wy tak witacie wszystkich, co tu przychodzą?- Zapytał rozbawiony.- Tez miło mi Cie widzieć księżniczko.- Powiedział z bananem na ryju. Zapomniałam wspomnieć, że oni się nie lubią, i to, baaardzo nie lubią? Mniejsza.
-Nie mogę powiedzieć tego samego. Christopher – Uhuhu zaczyna się – Bella ja idę na górę bo nie mam ochoty patrzeć na – pauza. – Tego kogoś. – Obrzuciła go pełnym pogardy spojrzeniem i ruszyła na górę.
-Nie patrz się na mój tyłek zboczeńcu!- Krzyknęła w połowie schodów nawet się nie obracając. A mój brat? Spalił buraka hahahhaha.
Podeszłam w końcu i położyłam tackę ze szklankami i ciastkami i usiadłam obok mojego brata.
-Tak wiec hmmm żeby nie było niemiło – zrobiłam pauzę, bo nie wiedziałam jak to powiedzieć-, po co tu przyszedłeś? – Nie wiedziałam jak ja mam inaczej zadać to pytanie.
-Bella posłuchaj – złapał mnie za dłoń- Ja wiem jak nasze relacje wyglądały za nim się wyprowadziłaś. Wiem, że Cię zaniedbywałem i przepraszam, tak cholernie mocno Cię przepraszam. Ale mimo wszystko wiesz, że byłaś i jesteś moją młodszą siostrzyczką, którą kocham nad życie. Pewnie myślisz skąd wiedziałem gdzie mieszkasz. Otóż mam swoich kolegów, którzy szybko Cie namierzyli i już od dawna wiedziałem gdzie mieszkasz. Nie raz przyjeżdżałem pod ten dom, ale za każdym razem tchórzyłem. Po prostu bałem się, że mnie po prostu odrzucisz, czego bym nie zniósł. Bałem się także, że mnie znienawidziłaś po tym jak zostawiłem Cię w takim momencie życia, kiedy potrzebowałaś mnie na zawsze.. Bell przepraszam Cię. Proszę wybacz mi.- Spojrzał na mnie z miną pełną bólu. W jego oczach dostrzegłam tą szczerość. Wierzyłam mu. Nawet nie ogarnęłam, kiedy z moich oczu poleciały pierwsze łzy. To prawda. Zostawił mnie i wybrał kolegów wtedy, kiedy potrzebowałam go najbardziej. Wspomnienia wróciły. Nie powstrzymałam się i wtuliłam się w Chrisa jak za dawnych lat. Ten odetchnął z ulgą i wziął mnie na swoje kolana nie wypuszczając z mocnego uścisku. Kocham go i tak naprawdę już dawno mu wszystko wybaczyłam. Tak naprawdę miałam tylko jego. Rodziców nigdy nie było w domu. Przytulaliśmy się dobre 10 minut. Brakowało mi go.
-Cieszę się, że mi wybaczyłaś naprawdę. Mam tylko Ciebie. – Powiedział i wtedy zauważyłam to. Chris płakał.
-Shhhh już jest okey. Jesteśmy razem jak za dawnych lat pamiętasz? Słynny duet hahah- śmiałam się przez łzy.
-Nie jest dobrze.- Powiedział i zrobił pauzę.
-Nie masz gdzie mieszkać prawda? – Przechytrzyłam go.
-Coo.. Skąd ty to wiesz?- Zapytał z szokiem wymalowanym na twarzy.
-Widziałam walizkę przed domem. – Już chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam – spokojnie wiem, że to nie, dlatego tu jesteś.
-Bella spokojnie. Pojdę, do jakiego motelu się przespać albo coś. Nie pogodziłem się z Tobą, dlatego że nie mam gdzie mieszkać. Nie chce, aby tak to wyglądało.-Zaczął się tłumaczyć
-Chris spokojnie, przed chwilą to powiedziałam. Wiem, że nie, dlatego tu jesteś. Ale ja nie pozwolę Ci spać w żadnym motelu. Prześpisz się tutaj na kanapie. Jest całkiem wygodna hahah wiem, bo testowałam – Puściłam mu oczko i zeszłam z jego kolan.
Skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych a następnie wyszłam na ogródek po jego walizkę. Kiedy weszłam do domu zobaczyłam że siedział cały czas w tym samym miejscu i patrzył na mnie jak na kosmitę.
-Brudna jestem czy co? – Zapytałam ze śmiechem .
-Nie nie. Po prostu nie mogę uwierzyć ze po tym wszystkim ty od tak proponujesz mi nocleg
- Eh Chris posłuchaj. – Usiadłam obok niego i tym razem to ja złapałam go za rękę.- Ja już dawno Ci wybaczyłam. Jesteś moim starszym bratem. Nie mogę się na Ciebie długo gniewać. A po za tym skąd mogłeś wiedzieć, co się działo. Byłam zamknięta w sobie. Nikomu o tym nie powiedziałam wiec ja nie mam Ci tego za złe. Zerwałam kontakt z wami, bo chciałam o tym wszystkim zapomnieć a po za tym było mi najzwyczajniej w świecie wstyd. – Kolejne łzy
-Bella nie powinno Ci być wstyd. Ja powinienem się wstydzić, bo to mnie nie było przy tobie. Ale spokojnie. Mogę ci zagwarantować, że już nigdy więcej nikt Cię nie skrzywdzi. Obiecuję Ci to. – Powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuje
-Spokojnie maluszku, … chociaż w sumie nie jesteś już taka mała. Jak te dzieci szybko rosną- udał że wyciera łzę a ja się zaśmiałam.
- Dobra koniec tej rozmowy. Zaraz zniosę Ci pościel i pokaże gdzie, co i jak okay?- Zapytałam, na co kiwnął ochoczo głową. – No dobra to przede mną teraz ciężka misja. Idę porozmawiać z Aną. – Wstałam i odetchnęłam
- Powodzenia – zaśmiał się.

***
Po godzinie skończyłam rozmowę z Aną. Oj było ciężko. Ja nie wiem, co takiego się stało, że oni się aż tak nienawidzą. Ale mniejsza.. Nie wnikam. Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam że mój brat już smacznie śpi na kanapie. Usiadłam na stoliku przy kanapie i zaczęłam się mu przyglądać. Muszę przyznać, że się wyrobił i to całkiem całkiem. Z małego ciapowatego chłopczyka stał się przystojnym, wysportowanym mężczyzną. Jego bujne blond włosy sterczały teraz na wszystkie strony. Jego duże usta były ułożone w literkę „o”. Kawałek koszulki mu się podwinął na brzuchu, przez co mogłam zobaczyć zarys kaloryfera i … o jezu on miał tatuaż na brzuchu! On nienawidził tatuaży. Zawsze mi powtarzał, że to kaleczenie własnego ciała. A tu proszę, jaka niespodzianka. Stęskniłam się za nim. Patrząc tak a niego stwierdziłam, że sama jestem zmęczona. Wychodząc przykryłam go jeszcze kocem i zdjęłam mu buty oraz spodnie i położyłam na fotelu a następnie zgasiłam światło i ruszyłam do swojego pokoju. Będąc już u siebie zgarnęłam tylko świeżą bieliznę i koszulkę do spania. Prysznic zajął mi jakieś 20 minut, więc po 30 minutach byłam już w łóżku i odpływałam w krainę Morfeusza.






Siemanko ! Mamy już następny rozdział i mam nadzieje że się każdemu spodoba xD Mile widziane komentarze ze szczerą opinią . To bardzo pomaga w pisaniu :)) Następny rozdział pojawi się możliwe że w następnym tygodniu :D

1 komentarz:

  1. Hahahahahahaha leje xd :') Kochana :') No no do spodni się od razu dobierasz hahahaha :'D Brat bo brat pff hahahaha :'D
    Boski dawaj dalej ;*

    OdpowiedzUsuń