środa, 8 lipca 2015

Rozdział 1



ROZDZIAŁ 1

„ Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba...”
Za chwilę nastąpi ta chwila. Za dosłownie parę sekund dotknę nareszcie jego pięknych, malinowych ust. Pragnę tego tak samo jak on pragnie pocałować mnie. Już prawie stykaliśmy się nosami … Jeszcze kilka milimetrów,…
-Bella pobudka!!! Dzisiaj jest pierwszy dzień wakacji! Idziemy do klubu!! – Przysięgam wam., Że kiedyś nie wytrzymam i zatłukę tą jędze patelnią. Chociaż szkoda patelni!
-Ana do cholery jasnej! Nienawidzę Cię rozumiesz! Jesteś idiotką i pewnego dnia zapierdziele Ci jakimś ciężkim przedmiotem ogarniasz to?! – Zaczęłam się na nią wydzierać a ona jak zwykle nic sobie z tego nie robiła.
-Dobra weź nie pierdziel, bo Ci żyłka pęknie, albo bardziej zbrzydniesz. – mówiła do mnie wychodząc. Zatrzymała się w progu, odwróciła i – chociaż w sumie bardziej się nie da – puściła mi oczko i cudem wymknęła się zanim poduszka trafiła ją centralnie w pape .
-Też Cię kocham szmato! – Krzyknęła zza drzwi. Tak. My często się tak do siebie zwracamy.
-Spadaj pało! – Odkrzyknęłam
Zapewne zastanawiacie się, co ta idiotka robi u mnie tak rano. A więc, jako że za chwile mamy po osiemnaście lat, stwierdziłyśmy, że zamieszkamy wszystkie razem. TO znaczy ja, Ana, Clare i Emily. Wszystkie miałyśmy serdecznie dosyć rodziców. Ja ze względu na to, że rodzice ciągle wyjeżdżali. Może i mam starszego brata, ale co z tego. On ma swoje życie. Często wychodził gdzieś z tymi swoimi kumplami a ja zostawałam sama. Do tego chciałam się odciąć od starego towarzystwa, bo nie było za ciekawe…. Ana za to miała problem z rodzicami, bo byli za bardzo nadopiekuńczy kontrolowali ją na każdym kroku. Robili chore sceny. Jako że za dwa miesiące kończy 18 lat postanowiła się usamodzielnić. Clary miała ciągłe jazdy przez młodszego brata. Odpowiedzialność za problemy spadała na nią, więc w końcu nie wytrzymała. Emily niestety miała problem z mamą. Znalazła se nowego faceta. To, że za sobą nie przepadają to za mało powiedziane. Ona go nienawidzi. Od kiedy się dowiedziała, że ten frajer zdradza jej mamę, jest na niego jeszcze bardziej cięta. Szkoda, że jej matka tego nie widzi, bo jest zaślepiona miłością.  Wyjechali jakiś miesiąc temu do NY.. Na stałe… Fajnie, że własna rodzicielka zapomniała o swoim jedynym dziecku… Zwłaszcza, że Emily tak ją wspierała i jej pomagała. Przez to wszystko postanowiłyśmy, że zamieszkamy razem. Kupiłyśmy sobie tak jakby „wille” Każda ma swój pokój z łazienką i garderobą (żaden nie jest wcale taki mały J ) wiec nie ma bójki o miejsce w szafie albo o to która pierwsza idzie się kąpać . Pieniądze? Z nimi nie ma problemu. Kiedy mieszkałyśmy z rodzicami, każda dostawała pokaźne kieszonkowe. Nie no wcale nie myślałyśmy o tym żeby nawiać i nie oszczędzałyśmy.. Teraz po jakimś czasie każda znalazła pracę ( taką raz na jakiś czas), więc dodatkowe grosze wpadają do kieszeni. Wystarczy na tyle żeby opłacić gigantyczny jak dla nas dom, codzienne potrzeby i „drobnostki”.
Kiedy leżałam tak i myślałam nad tym wszystkim zupełnie zapomniałam o tym beznadziejnym śnie. Jak mam być szczera, to ten sen mnie prześladuje…Od jakiegoś czasu kiedy zasnę widzę tą samą sytuację.  Scenka z kolesiem, którego nie znam i którego nie widzę… Zawsze ma maskę… Nie jakąś tam straszną… Po prostu zakrywa mu twarz. To dziwne, ale zbytnio nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo, po co. Mam wakacje. Cisza, spokój i chillout. Jedyne, co zakłóca mi to wszystko to rodzice… Chcą się wkupić w łaski. Myślą, że jak prześlą mi kasę, którą i tak odeślę, to będzie okay.. Wszystkie lata nieobecności naglę znikną i będzie cudnie.
Zwlokłam się z łóżka i poszłam do kuchni zjeść lekkie śniadanie. Postanowiłam, że wybiorę się na te nieszczęsne zakupy, bo nie miałam, co na siebie założyć tego wieczoru. Kiedy jadłam śniadanie na dół zeszła uradowana Clare.
-Cześć małpo! – Przywitała się ze mną buziaczkiem zabierając mi, z reki jeszcze nieruszoną kanapkę. A to małpa!
-Oddawaj moją kanapkę! – Krzyknęłam z miną naburmuszonego dziecka. To musiało komicznie wyglądać xD
-Pyszna jest – wysłała mi buziaczka – kochanie pójdziesz ze mną na zakupy, bo nie mam się, w co ubrać do klubu?
Spojrzałam na nią jak na idiotkę
- ty nie masz się, w co ubrać? Really? Masz pełną garderobę i kuźwa nie masz się, w co ubrać?! No, ale dobra pójdę, bo mam ten sam problem, hahaha – zmienność nastroju oznacza zbliżający się okres.. Oj nie dobrze, bo nie mogę mieć w tym samym czasie, co Clare, bo to będzie bomba wybuchowa.
- Dobra to leć na góre, bo nie wyjdziesz ze mną w takim stroju – Spojrzała na mnie z politowaniem a zarazem z rozbawieniem i poszła do siebie na góre dając mi 5 minut.
Pobiegłam jak torpeda do swojego pokoju i założyłam pierwsze lepsze ciuchy. Czyli jeansowe, lekko podarte shorty i krótki top z napisem „Fuck You Bietches” włosy lekko rozczesałam i zostawiłam takie, jakie są, czyli lekkie fale. Natura to podstawa! xD
Zabrałam ze sobą mój plecak i schowałam do niego gumę do żucia, słuchawki, portfel, błyszczyk i telefon. Zbiegłam na dół i założyłam moje kochane Fluxy. Wyszłam przed dom gdzie czekała na mnie moja przyjaciółka i udałyśmy się w wir zakupów.

***
Po jakimś czasie, kiedy już kupiłyśmy wszystko na imprezę postanowiłyśmy już ruszyć do domu. Stwierdziłyśmy, że już jest późno a niestety mi padła komórka a CLare nie zabrała telefonu ze sobą, więc postanowiłyśmy się sprężyć. 10 Minut później już byłyśmy w domu i od razu na wejściu dostałyśmy porządny opieprz.
-Co tak długo?! Zwariowałyście!? Za chwile mamy wyjście i za jakąś godzinę ma przyjechać po nas Diego! – Uhu dawno nie widziałam tak zbulwersowanej Emily
-Jak to za godzine? Przecież jest dopiero – spojrzałam na zegarek ponad jej głową – Ouuuu. – Nie zdążyły nic powiedzieć, bo jak torpeda pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam na łóżko zakupy i zabrałam wcześniej naszykowaną bieliznę i niczym torpeda wbiegłam do łazienki nalewając sobie wody do wanny i wlewając mój ukochany waniliowy żel pod prysznic. 15 Minut później wyszłam z wanny i czym prędzej założyłam bieliznę i zaczęłam suszyć włosy. Po wysuszeniu ich zaczęłam je szybko prostować. Następnie zabrałam się za makijaż. Nałożyłam delikatnie podkładu. Oczy podkreśliłam Elaynerem i nałożyłam delikatnie złotego cieniu na powieki. Pomalowałam rzęsy i stwierdziłam, że makijaż już skończony. Nie będę za dużo nakładać, bo jak się spocę to będę wyglądać jak jakiś troll. Wyszłam szybko z łazienki uczesana, umalowana i założyłam moją piękność. Do tego wzięłam moją czarną kopertówkę , w którą wsadziłam błyszczyk, tusz do rzęs, telefon, trochę pieniędzy, i gumy do żucia. Kiedy obejrzałam się ostatni raz w lusterku stwierdziłam, że jest perfekcyjnie i mogę wyjść. Zgasiłam światło i powoli zeszłam na dół. Dziewczyny już gotowe czekały przy drzwiach i czekały jak zwykle na mnie. Hahah mają pecha.
-No nareszcie raczyłaś tą swoją grubą dupe znieść na dół! – Wredna małpa.
-Ana zobacz czy nie ma cię za drzwiami – Sztuczny uśmiech.
-Dobra ruszamy się, bo Diego już czeka w aucie – Zamknęłyśmy drzwi i w imprezowych nastrojach ruszyłyśmy do auta.

***
Po 30 minutach byliśmy już w naszym ulubionym Klubie. Wyszłyśmy z auta i wszystkie oczy (zwłaszcza płci męskiej) zwróciły się w naszą stronę. No ta nie ma się, co dziwić. Wszystkie wyglądałyśmy zajebiście ( AnaEmily, Clare) Diego natomiast ubrany był w czarne jeansy i do tego miał białą bokserkę i czarną skórzaną kurtkę. Do tego założył swoje ulubione czarne supry. Nie mieliśmy zbytnio problemów z wejściem do klubu, ponieważ bramkarz to był nasz bliski znajomy. Już na wejściu uderzył nas silny zapach alkoholu, potu i oczywiście palącej trawki. Uroki klubów. Doszliśmy wszyscy do baru gdzie siedzieli Rayan i James. Nasze mordeczki. Rayan ubrany był w spodnie jeansowe do kolan i do tego miał biała koszule oczywiście z trzema guziczkami odpiętym na górze i do tego miał swoje adidasy. James natomiast założył swoje ulubione czarne jeansy, białą rozpięta na górze koszule, zwisający czarny krawat i czarną skórę . Do tego wszystkiego założył białe Air-Force . Powiem wam szczerze że gdybym nie kochała ich jak braci to bym wyrywała xD . Przywitaliśmy się z nimi i zamówiliśmy sobie po drinku a chłopcy kupili sobie po wściekłym psie. Kiedy wypiliśmy ruszyliśmy na parkiet bo akurat włączyli naszą piosenkę czyli Enrique Iglesias – Bailando ( Espanol) . Diego ruszył do tańca z Emily, Rayan porwał Clare , a James zabrał ze sobą Ane. Ja natomiast tanecznym krokiem ruszyłam na parkiet i dosłownie po sekundzie poczułam na biodrach czyjeś ręce wiec obróciłam się i ujrzałam przystojnego chłopaka w wieku jakoś 19 lat. Nie przejmując się niczym wczułam się w rytm i zaczęłam tańczyć z owym nieznajomym. Jak się potem okazało ma na imię Matt i jest wspaniałym tancerzem i towarzyszem do rozmów. Po jakiś 30 minutach podeszła do mnie Clare
-Skarbie nie chce wam przeszkadzać, ale mam pytanko – spojrzałam na nią pytająca, co oznaczało żeby kontynuowała – Pójdziesz ze mną zapalić? Tak się wkurzyłam, że normalnie muszę zajarać.
Szczena normalnie upadła mi na samą podłogę. Clare!? Paląca?! Nieźle musiało ją coś wkurzyć skoro aż chce zajarać.
Przeprosiłam Matta i powiedziałam, że za niedługo wrócę. Podeszłam do naszej loży gdzie siedziała Emily i Diego, którzy się obściskiwali
-Ej kicia biorę dwie fajki – powiedziałam, bo i tak wiedziałam, że niedostane żadnej odpowiedzi, ale żeby nie było, że nie pytałam. Machnięcie ręki uznałam jako zgodę. Zabrałam z jej torby fajki i wyszłyśmy z klubu.
-Mów, co się dzieje. – Powiedziałam zapalając i zaciągając się nikotyną.
-Bella ja mam dość. Ja nie wiem, co mam robić. Chodzi o Rayana. – Zaciągnęła się i kontynuowała. – No, bo on mnie pocałował.
Zakrztusiłam się własną śliną i myślałam, że się uduszę.
-Że co!? Jak to!? – Krzyknęłam
- Zamknij mordę nie każdy musi o tym wiedzieć – Starała się mnie opanować
-Mów dalej – ponagliłam ja
-No pocałował mnie a ja oddałam ten pocałunek. Ja nie wiem, co się ze mną dzieje. Od jakiegoś czasu ciągle o nim myślę, czuje te pieprzone motylki w brzuchu itp. Ja się chyba zakochałam
-No to, w czym problem? – Byłam zupełnie zbita z tropu
- Jak to, w czym? Bella znasz Rayana. Wiesz, jaki on jest i jaki ma stosunek do dziewczyn. A wiesz, co ja przeżywałam w poprzednim związku i dobrze wiesz, że się boję.
- Skarbie, ale zobacz, że on się zmienił. I wydaje mi się, że to wszystko dla Ciebie. Że jesteś tą, dla której stał się czuły opiekuńczy itp. A po za tym przyjaźnimy się wszyscy od 5 lat i wątpię żeby akurat Ciebie wziął jako kolejną na jedną noc. Wiec, jeśli też coś do niego czujesz to wyznaj mu to. Możliwe ze to on jest tym jedynym, który będzie traktował Cię jak księżniczkę i będzie Cię kochał całym swoim sercem. Miśka daj mu szanse.
-Myślisz? – Zapytała niepewna
-Wiesz, że ja nigdy nie myślę. Ja to po prostu wiem. – Przytuliłam przyjaciółkę, bo wiedziałam, że to jest jej teraz potrzebne
- Masz racje.- Zrobiła pauzę – Ty nigdy nie myślisz – wybuchnęła śmiechem
-No ej! – Oburzyłam się.
Kiedy porozmawiałyśmy jeszcze chwile i dopaliłyśmy papierosy miałyśmy już wchodzić do klubu kiedy usłyszałyśmy dziwne odgłosy.Chciałyśmy to olać, ale jednak one się powtórzyły, więc my jako ciekawskie dziewczynki postanowiłyśmy to sprawdzić …