sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 4



„Najważniejszą sztuką w życiu jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego, co było i nie bać się tego, co będzie… „
Następnego ranka obudziła mnie awantura z dołu. Wiedziałam, że to się nie skończy dobrze..
Wzięłam telefon do ręki, aby sprawdzić godzinę. No ich chyba popieprzyło, żeby robić takie awantury już o 9 rano. Szybko wstałam i nałożyłam moje ulubione ciapcie i zbiegłam na dół, aby ich ogarnąć za nim dojdzie do rękoczynów ( mam na myśli Ane). Kiedy byłam już na dole zauważyłam że oboje stoją tak że nie mają prawa mnie zauważyć ale ja jak to ja musiałam się uderzyć o komodę z czego wydałam z siebie zduszony jęk. Oboje w tym samym czasie odwrócili się w moją stronę a to, co zobaczyłam sprawiło, że moje serce znalazło się przy gardle … Ana.. Moja twarda Ana miała całą mokrą twarz i podpuchnięte oczy. Gdy tylko zauważyła, że się jej przyglądam niczym torpeda wypadła za drzwi frontowe. Nie będę jej teraz gonić, bo wiem, że potrzebuje samotności. Patrzyłam pytająco na Chrisa ale on wściekły wzruszył ramionami i udał się w tym samym kierunku, co moja przyjaciółka rzucając krótkie „Niedługo będę” Okeyyyy.. To było dziwne i prędzej czy później dowiem się, o co tu chodzi. Wolnym krokiem podeszłam do lodówki z zamiarem wszamania czegoś. Kiedy otworzyłam lodówkę stwierdziłam że mam ochotę na płatki. Wzięłam mleko i wyjęłam z szafki garnek. Następnie wlałam sobie trochę mleka i położyłam na kuchence. Z zamiarem pilnowania mleka włączyłam radio i usiadłam przy wysepce. Czemu oni się tak nienawidzą? A raczej Ana.. Przecież jeszcze jak miałam kontakt z bratem, czyli jakieś dwa lata temu, to oni się bardzo lubili a nawet mogłabym powiedzieć, że lecieli na siebie. Wraz z zniknięciem z mojego życia Chrisa, Ana zaczęła się dziwnie zachowywać. Pytałam ją milion razy czy byli razem i jej zachowanie jest spowodowane jego odejściem to ona zawsze odpowiadała, że nie i zmieniała temat a teraz, kiedy mój brat się pojawił są takie scenki.. Coś mi tu nie pasuje i jak Ana tylko wróci wyciągnę to z niej siłą. Przez moje myśli kompletnie zapomniałam o mleku, przez co prawie wykipiało. Nasypałam sobie płatków do miski i zalałam je mlekiem, po czym skierowałam się z miską do salonu gdzie ułożyłam się wygodnie na kanapie i odpaliłam bajki ( Tak wiem, że jestem za stara na bajki, ale nie moja wina, że je uwielbiam eh) Po jakieś godzinie odniosłam miskę do zlewu i postanowiłam pójść się ogarnąć. Skierowałam Się od razu do mojej garderoby skąd wzięłam strój na dzisiaj  . Ogarnięcie się się zajęło mi jakąś godzinę, bo dzisiaj wyjątkowo nic mi Się nie chce. Mozolnym krokiem zeszłam na dół, aby zobaczyć czy ktoś już wrócił w końcu jest już po 12. Będąc w salonie zobaczyłam mojego brata, który siedział na kanapie i miał głowę schowaną w dłoniach. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Mam dosyć już tajemnic. Powoli podeszłam do brata i usiadłam koło niego. Nie zdążyłam się nawet słowem odezwać, bo on już leżał wtulony we mnie jak w jakiegoś pluszaka. Okeyyy jest gorzej niż myślałam
-Ziomek, co się dzieje? – Zaczęłam go głaskać po głowie, bo to Go zawsze uspokajało i jak widać nic się nie zmieniło.
-Jestem dupkiem wiesz? Zraniłem ją.. Kochałem i zraniłem.. – Nie podniósł nawet głowy, ale słyszałam, że coraz bardziej mu się głos łamie.
- Chris zaczynam się bać.. Możesz mi do cholery powiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi?! – O nie skończyły się żarty, ja już mam serdecznie dosyć tych pieprzonych tajemnic.
Chris podniósł głowę i wyprostował się. Widziałam jego zaszklone łzy i wiedziałam, że jest mu strasznie ciężko to powiedział a ja już miałam milion czarnych myśli na sekundę.
-Powiem Ci, ale obiecaj, że nie będziesz mnie oceniać. Nie myślałem wtedy racjonalnie. Byłem po ostrej imprezie, na której były narkotyki, alkohol i te sprawy.
-Postaram się a teraz do rzeczy, bo zaczynam się masakrycznie niepokoić- usiadłam wygodnie i pokazałam mu gestem ręki, aby zaczął mówić.
- To było dwa lata temu. Przed dzień mojego zniknięcia. Byłem u mojego ziomka na imprezie. Tyle, że u niego imprezy nie są normalne. Tam wódka leje się strumieniami. Pełnio zioła, narkotyków itp. Chciałem się odstresować, bo… zakochałem się. I to nie w byle, kim tylko … w Twojej przyjaciółce – spuścił głowę a ja aż nabrałam powietrza – na początku chciałem się tylko zabawić, bo no cóż.. Ana to za**a dziewczyna i ma swoje atuty, na które chłopcy lecą. Tyle że zakochałem się i.. Ze wzajemnością. – jprdl – ale wracając . Na tej imprezie się wciąłem i to strasznie. Narkotyki i alkohol to nie za dobre połączenie plus złość na siebie. Po imprezie poszedłem do Any – schował głowę w dłoniach. Bałam się tego, co mi powie – Zgwałciłem ją.- Moje serce w tym momencie stanęło. Zaschło mi w ustach a szklankę, którą miałam w dłoni wypuściłam. Łzy momentalnie wypłynęły z mojej twarzy. Nie mogłam się nawet słowem odezwać – Nie chciałem tego ku***! Byłem na haju wgl nie kontaktowałem. Byłem zły na siebie i po części na nią. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia. Na następny dzień, kiedy się o tym dowiedziałem nie potrafiłem spojrzeć jej w oczy. To był jeden z wielu powodów, dlaczego zniknąłem. Nie potrafiłem nikomu z was spojrzeć w oczy. Kochałem ją i tak naprawdę nadal ją kocham. Obserwowałem ją przez cały ten czas. Robiłem wszystko, aby była bezpieczna, mimo że to ja ją najbardziej skrzywdziłem. Myślałem, że się załamie, ale okazało się ze jest silniejsza niż myślałem. Bella błagam Cie nie oceniaj mnie. To było dawno. Naprawdę nie chciałem tego – podszedł do mnie i ukucnął przede mną. Płakał. Boże … mój własny brat … zgwałcił moją przyjaciółkę. To, dlatego wyjechała krótko po jego wyjeździe i wróciła jak nie ona … To, dlatego były te wszystkie blizny na jej rękach. Nie przez problemy w domu czy w szkole. Boże, co ze mnie za przyjaciółka. Nie patrząc nawet na brata wstałam jak torpeda wzięłam telefon do ręki i kluczyki od auta i wybiegłam z domu. Muszę ja znaleźć, ale cholera do jest Kalifornia jak ja mam ją tu znaleźć!. Nie dzwoniłam do nikogo, bo wiem, że nie pojechałaby w takim stanie do chłopaków. Myśl Bella myśl.. Już wiem! Szybko odpaliłam silnik i z piskiem opon wyjechałam na ulice. Miałam w dupie zakazy, itp.


Po 20 minutach byłam na miejscu. To była stara fabryka. W dzieciństwie to było tajne miejsce moje i Any. Zawsze lubiłyśmy ryzyko, więc szwendałyśmy się po takich miejscach a to nam idealnie przypadło do gustu. Weszłam po starej siatce i gładko zeskoczyłam po drugiej stronie. Pobiegłam szybko w głąb fabryki do naszego miejsca. Dobiegłam tam w przeciągu 5 minut. Tak jak myślałam. Siedziała z podwiniętymi nogami do klatki piersiowej, tyłem do mnie. To będzie ciężka rozmowa.. 




Hej hej ! Przepraszam wszystkich za moją długą nie obecność ale brak weny i problemy robią swoją . Przyjaciółki namawiają mnie do odnowienia tego bloga więc jakoś tak wyszło że wena naszła mnie tak nagle i zamierzam wrócić do pisania bloga . Mam nadzieje że rozdział się podoba . :D Czytasz to komentujesz :*