ROZDZIAŁ 1
„ Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba...”
Za chwilę
nastąpi ta chwila. Za dosłownie parę sekund dotknę nareszcie jego pięknych,
malinowych ust. Pragnę tego tak samo jak on pragnie pocałować mnie. Już prawie
stykaliśmy się nosami … Jeszcze kilka milimetrów,…
-Bella pobudka!!! Dzisiaj jest
pierwszy dzień wakacji! Idziemy do klubu!! – Przysięgam wam., Że kiedyś nie
wytrzymam i zatłukę tą jędze patelnią. Chociaż szkoda patelni!
-Ana do cholery jasnej!
Nienawidzę Cię rozumiesz! Jesteś idiotką i pewnego dnia zapierdziele Ci jakimś
ciężkim przedmiotem ogarniasz to?! – Zaczęłam się na nią wydzierać a ona jak
zwykle nic sobie z tego nie robiła.
-Dobra weź nie pierdziel, bo Ci
żyłka pęknie, albo bardziej zbrzydniesz. – mówiła do mnie wychodząc. Zatrzymała
się w progu, odwróciła i – chociaż w sumie bardziej się nie da – puściła mi
oczko i cudem wymknęła się zanim poduszka trafiła ją centralnie w pape .
-Też Cię kocham szmato! –
Krzyknęła zza drzwi. Tak. My często się tak do siebie zwracamy.
-Spadaj pało! – Odkrzyknęłam
Zapewne zastanawiacie się, co
ta idiotka robi u mnie tak rano. A więc, jako że za chwile mamy po osiemnaście
lat, stwierdziłyśmy, że zamieszkamy wszystkie razem. TO znaczy ja, Ana, Clare i
Emily. Wszystkie miałyśmy serdecznie dosyć rodziców. Ja ze względu na to, że
rodzice ciągle wyjeżdżali. Może i mam starszego brata, ale co z tego. On ma
swoje życie. Często wychodził gdzieś z tymi swoimi kumplami a ja zostawałam sama.
Do tego chciałam się odciąć od starego towarzystwa, bo nie było za ciekawe…. Ana
za to miała problem z rodzicami, bo byli za bardzo nadopiekuńczy kontrolowali
ją na każdym kroku. Robili chore sceny. Jako że za dwa miesiące kończy 18 lat
postanowiła się usamodzielnić. Clary miała ciągłe jazdy przez młodszego brata.
Odpowiedzialność za problemy spadała na nią, więc w końcu nie wytrzymała. Emily
niestety miała problem z mamą. Znalazła se nowego faceta. To, że za sobą nie
przepadają to za mało powiedziane. Ona go nienawidzi. Od kiedy się dowiedziała,
że ten frajer zdradza jej mamę, jest na niego jeszcze bardziej cięta. Szkoda,
że jej matka tego nie widzi, bo jest zaślepiona miłością. Wyjechali jakiś miesiąc temu do NY.. Na stałe…
Fajnie, że własna rodzicielka zapomniała o swoim jedynym dziecku… Zwłaszcza, że
Emily tak ją wspierała i jej pomagała. Przez to wszystko postanowiłyśmy, że
zamieszkamy razem. Kupiłyśmy sobie tak jakby „wille” Każda ma swój pokój z łazienką
i garderobą (żaden nie jest wcale taki mały J ) wiec nie ma bójki o
miejsce w szafie albo o to która pierwsza idzie się kąpać . Pieniądze? Z nimi
nie ma problemu. Kiedy mieszkałyśmy z rodzicami, każda dostawała pokaźne
kieszonkowe. Nie no wcale nie myślałyśmy o tym żeby nawiać i nie
oszczędzałyśmy.. Teraz po jakimś czasie każda znalazła pracę ( taką raz na
jakiś czas), więc dodatkowe grosze wpadają do kieszeni. Wystarczy na tyle żeby
opłacić gigantyczny jak dla nas dom, codzienne potrzeby i „drobnostki”.
Kiedy
leżałam tak i myślałam nad tym wszystkim zupełnie zapomniałam o tym
beznadziejnym śnie. Jak mam być szczera, to ten sen mnie prześladuje…Od
jakiegoś czasu kiedy zasnę widzę tą samą sytuację. Scenka z kolesiem, którego nie znam i którego
nie widzę… Zawsze ma maskę… Nie jakąś tam straszną… Po prostu zakrywa mu twarz.
To dziwne, ale zbytnio nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo, po co. Mam wakacje.
Cisza, spokój i chillout. Jedyne, co zakłóca mi to wszystko to rodzice… Chcą
się wkupić w łaski. Myślą, że jak prześlą mi kasę, którą i tak odeślę, to
będzie okay.. Wszystkie lata nieobecności naglę znikną i będzie cudnie.
Zwlokłam się
z łóżka i poszłam do kuchni zjeść lekkie śniadanie. Postanowiłam, że wybiorę
się na te nieszczęsne zakupy, bo nie miałam, co na siebie założyć tego
wieczoru. Kiedy jadłam śniadanie na dół zeszła uradowana Clare.
-Cześć małpo! – Przywitała się
ze mną buziaczkiem zabierając mi, z reki jeszcze nieruszoną kanapkę. A to
małpa!
-Oddawaj moją kanapkę! –
Krzyknęłam z miną naburmuszonego dziecka. To musiało komicznie wyglądać xD
-Pyszna jest – wysłała mi
buziaczka – kochanie pójdziesz ze mną na zakupy, bo nie mam się, w co ubrać do
klubu?
Spojrzałam na nią jak na
idiotkę
- ty nie masz się, w co ubrać?
Really? Masz pełną garderobę i kuźwa nie masz się, w co ubrać?! No, ale dobra
pójdę, bo mam ten sam problem, hahaha – zmienność nastroju oznacza zbliżający
się okres.. Oj nie dobrze, bo nie mogę mieć w tym samym czasie, co Clare, bo to
będzie bomba wybuchowa.
- Dobra to leć na góre, bo nie
wyjdziesz ze mną w takim stroju – Spojrzała na mnie z politowaniem a zarazem z
rozbawieniem i poszła do siebie na góre dając mi 5 minut.
Pobiegłam jak torpeda do
swojego pokoju i założyłam pierwsze lepsze ciuchy. Czyli jeansowe, lekko
podarte shorty i krótki top z napisem „Fuck You Bietches” włosy lekko
rozczesałam i zostawiłam takie, jakie są, czyli lekkie fale. Natura to
podstawa! xD
Zabrałam ze sobą mój plecak i
schowałam do niego gumę do żucia, słuchawki, portfel, błyszczyk i telefon.
Zbiegłam na dół i założyłam moje kochane Fluxy. Wyszłam przed dom gdzie czekała
na mnie moja przyjaciółka i udałyśmy się w wir zakupów.
***
Po jakimś czasie, kiedy już
kupiłyśmy wszystko na imprezę postanowiłyśmy już ruszyć do domu.
Stwierdziłyśmy, że już jest późno a niestety mi padła komórka a CLare nie
zabrała telefonu ze sobą, więc postanowiłyśmy się sprężyć. 10 Minut później już
byłyśmy w domu i od razu na wejściu dostałyśmy porządny opieprz.
-Co tak długo?!
Zwariowałyście!? Za chwile mamy wyjście i za jakąś godzinę ma przyjechać po nas
Diego! – Uhu dawno nie widziałam tak zbulwersowanej Emily
-Jak to za godzine? Przecież
jest dopiero – spojrzałam na zegarek ponad jej głową – Ouuuu. – Nie zdążyły nic
powiedzieć, bo jak torpeda pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam na łóżko
zakupy i zabrałam wcześniej naszykowaną bieliznę i niczym torpeda wbiegłam do
łazienki nalewając sobie wody do wanny i wlewając mój ukochany waniliowy żel
pod prysznic. 15 Minut później wyszłam z wanny i czym prędzej założyłam
bieliznę i zaczęłam suszyć włosy. Po wysuszeniu ich zaczęłam je szybko
prostować. Następnie zabrałam się za makijaż. Nałożyłam delikatnie podkładu. Oczy
podkreśliłam Elaynerem i nałożyłam delikatnie złotego cieniu na powieki.
Pomalowałam rzęsy i stwierdziłam, że makijaż już skończony. Nie będę za dużo
nakładać, bo jak się spocę to będę wyglądać jak jakiś troll. Wyszłam szybko z
łazienki uczesana, umalowana i założyłam moją piękność. Do tego wzięłam moją czarną kopertówkę , w którą
wsadziłam błyszczyk, tusz do rzęs, telefon, trochę pieniędzy, i gumy do żucia.
Kiedy obejrzałam się ostatni raz w lusterku stwierdziłam, że jest perfekcyjnie
i mogę wyjść. Zgasiłam światło i powoli zeszłam na dół. Dziewczyny już gotowe
czekały przy drzwiach i czekały jak zwykle na mnie. Hahah mają pecha.
-No nareszcie raczyłaś tą swoją
grubą dupe znieść na dół! – Wredna małpa.
-Ana zobacz czy nie ma cię za
drzwiami – Sztuczny uśmiech.
-Dobra ruszamy się, bo Diego
już czeka w aucie – Zamknęłyśmy drzwi i w imprezowych nastrojach ruszyłyśmy do
auta.
***
Po 30 minutach byliśmy już w
naszym ulubionym Klubie. Wyszłyśmy z auta i wszystkie oczy (zwłaszcza płci
męskiej) zwróciły się w naszą stronę. No ta nie ma się, co dziwić. Wszystkie
wyglądałyśmy zajebiście ( Ana, Emily, Clare) Diego
natomiast ubrany był w czarne jeansy i do tego miał białą bokserkę i czarną
skórzaną kurtkę. Do tego założył swoje ulubione czarne supry. Nie mieliśmy
zbytnio problemów z wejściem do klubu, ponieważ bramkarz to był nasz bliski
znajomy. Już na wejściu uderzył nas silny zapach alkoholu, potu i oczywiście
palącej trawki. Uroki klubów. Doszliśmy wszyscy do baru gdzie siedzieli Rayan i
James. Nasze mordeczki. Rayan ubrany był w spodnie jeansowe do kolan i do tego
miał biała koszule oczywiście z trzema guziczkami odpiętym na górze i do tego
miał swoje adidasy. James natomiast założył swoje ulubione czarne jeansy, białą
rozpięta na górze koszule, zwisający czarny krawat i czarną skórę . Do tego
wszystkiego założył białe Air-Force . Powiem wam szczerze że gdybym nie kochała
ich jak braci to bym wyrywała xD . Przywitaliśmy się z nimi i zamówiliśmy sobie
po drinku a chłopcy kupili sobie po wściekłym psie. Kiedy wypiliśmy ruszyliśmy
na parkiet bo akurat włączyli naszą piosenkę czyli Enrique Iglesias – Bailando
( Espanol) . Diego ruszył do tańca z Emily, Rayan porwał Clare , a James zabrał
ze sobą Ane. Ja natomiast tanecznym krokiem ruszyłam na parkiet i dosłownie po
sekundzie poczułam na biodrach czyjeś ręce wiec obróciłam się i ujrzałam
przystojnego chłopaka w wieku jakoś 19 lat. Nie przejmując się niczym wczułam
się w rytm i zaczęłam tańczyć z owym nieznajomym. Jak się potem okazało ma na
imię Matt i jest wspaniałym tancerzem i towarzyszem do rozmów. Po jakiś 30
minutach podeszła do mnie Clare
-Skarbie nie chce wam przeszkadzać,
ale mam pytanko – spojrzałam na nią pytająca, co oznaczało żeby kontynuowała –
Pójdziesz ze mną zapalić? Tak się wkurzyłam, że normalnie muszę zajarać.
Szczena normalnie upadła mi na
samą podłogę. Clare!? Paląca?! Nieźle musiało ją coś wkurzyć skoro aż chce zajarać.
Przeprosiłam Matta i powiedziałam,
że za niedługo wrócę. Podeszłam do naszej loży gdzie siedziała Emily i Diego,
którzy się obściskiwali
-Ej kicia biorę dwie fajki – powiedziałam,
bo i tak wiedziałam, że niedostane żadnej odpowiedzi, ale żeby nie było, że nie
pytałam. Machnięcie ręki uznałam jako zgodę. Zabrałam z jej torby fajki i
wyszłyśmy z klubu.
-Mów, co się dzieje. –
Powiedziałam zapalając i zaciągając się nikotyną.
-Bella ja mam dość. Ja nie wiem,
co mam robić. Chodzi o Rayana. – Zaciągnęła się i kontynuowała. – No, bo on
mnie pocałował.
Zakrztusiłam się własną śliną i
myślałam, że się uduszę.
-Że co!? Jak to!? – Krzyknęłam
- Zamknij mordę nie każdy musi
o tym wiedzieć – Starała się mnie opanować
-Mów dalej – ponagliłam ja
-No pocałował mnie a ja oddałam
ten pocałunek. Ja nie wiem, co się ze mną dzieje. Od jakiegoś czasu ciągle o
nim myślę, czuje te pieprzone motylki w brzuchu itp. Ja się chyba zakochałam
-No to, w czym problem? – Byłam
zupełnie zbita z tropu
- Jak to, w czym? Bella znasz Rayana.
Wiesz, jaki on jest i jaki ma stosunek do dziewczyn. A wiesz, co ja przeżywałam
w poprzednim związku i dobrze wiesz, że się boję.
- Skarbie, ale zobacz, że on
się zmienił. I wydaje mi się, że to wszystko dla Ciebie. Że jesteś tą, dla
której stał się czuły opiekuńczy itp. A po za tym przyjaźnimy się wszyscy od 5
lat i wątpię żeby akurat Ciebie wziął jako kolejną na jedną noc. Wiec, jeśli
też coś do niego czujesz to wyznaj mu to. Możliwe ze to on jest tym jedynym,
który będzie traktował Cię jak księżniczkę i będzie Cię kochał całym swoim sercem.
Miśka daj mu szanse.
-Myślisz? – Zapytała niepewna
-Wiesz, że ja nigdy nie myślę. Ja
to po prostu wiem. – Przytuliłam przyjaciółkę, bo wiedziałam, że to jest jej
teraz potrzebne
- Masz racje.- Zrobiła pauzę –
Ty nigdy nie myślisz – wybuchnęła śmiechem
-No ej! – Oburzyłam się.
Kiedy porozmawiałyśmy jeszcze
chwile i dopaliłyśmy papierosy miałyśmy już wchodzić do klubu kiedy
usłyszałyśmy dziwne odgłosy.Chciałyśmy to olać, ale jednak one się powtórzyły,
więc my jako ciekawskie dziewczynki postanowiłyśmy to sprawdzić …
Boskie ;** Takie bad :'D
OdpowiedzUsuńHahah dziękuje :*
Usuń*.*
OdpowiedzUsuń